Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Radomiaka Radom 2:0

Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Radomiaka Radom 2:0

Piłkarze Jagiellonii Białystok obronili pozycję lidera ekstraklasy. Żółto-czerwoni pokonali w sobotę (16.03) na wyjeździe Radomiaka Radom 2:0 (1:0) po golach Skrzypczaka i Caliskanera. Żółto-czerwoni pokonali rywali jeszcze trzy razy, ale za każdym razem sędziowie nie uznawali goli z powodu spalonych lub nieprzepisowego zagrania.

Lider ekstraklasy od początku narzucił swoje warunki gry, choć pierwszy celny strzał głową oddał stoper Radomiaka Luka Vuskovic, ale Zlatan Alomerovic pewnie wyłapał piłkę. W 5. minucie piłka wylądowała w bramce Radomiaka po strzale Jesusa Imaza, lecz gol nie został uznany z powodu spalonego.

Po kwadransie gry było już 1:0 dla Jagiellonii. Najpierw Kristoffer Hansen znalazł się w sytuacji sam na sam z Gabrielem Kobylakiem, który odbił strzał Norwega nogą. Po rzucie rożnym Taras Romanczuk podał głową do Mateusza Skrzypczaka, a ten – również głową – strzelił gola. Kobylak wprawdzie wygarnął piłkę, ale ta przekroczyła już całym obwodem linię bramkową.

 

Potem bliski podwyższenia prowadzenia był Nene. Portugalczyk trafił do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale okazało się, że był na minimalnym spalonym. Radomiak dopiero w końcówce pierwszej połowy był bliski wyrównania za sprawą Leonardo Rochy, który oddał dwa strzały głową. Najpierw Adrian Dieguez wybił zmierzającą do bramki piłkę, a potem futbolówka odbiła się od zewnętrznej części poprzeczki.

 

W doliczonym czasie gry Kobylak skutecznie interweniował po strzale Afimico Pululu. Napastnik Jagiellonii kolejną szansę zmarnował w 59. min, gdy źle przyjął piłkę podaną mu przez Imaza i Kobylak wygarnął mu ją spod nóg.

 

W drugiej połowie Radomiak prezentował się lepiej i starał się odrobić stratę. Dwukrotnie na przedpolu Alomerovica powstało ogromne zamieszanie, ale to Jagiellonia podwyższyła prowadzenie.

 

Kobylak niedokładnie wybił piłkę, Nene głową podał w kierunku Kaana Caliskanera, a ten precyzyjnym strzałem wykorzystał sytuację sam na sam.

 

W 87. min Imaz strzałem zza pola karnego zaskoczył Kobylaka. Po raz drugi w tym meczu jego gol nie został jednak uznany, gdyż wcześniej Hiszpan dotknął piłkę ręką. W doliczonym czasie Rocha był bliski zdobycia honorowej bramki. Po jego strzale z dystansu piłka odbiła się od poprzeczki.

 

 

Sprawdź więcej informacji na podlaskie24.pl

leave your comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top